Gorejące krzewy Tybetu

Tak, jak Agnieszka Holland w swym najnowszym filmie o czeskim studencie Janku Palachu nawiązuje do biblijnego gorejącego krzewu, tak trudno nie odnieść do biblijnej symboliki dnia 10 marca. Otóż właśnie tego dnia, 54 lata temu tysiące Tybetańczyków wyszło na ulice Lhasy, stolicy Tybetu, aby protestować przeciwko inwazji i okupacji. Zginęło wtedy 87 tysięcy ludzi. Opór trwa do dziś - przez ostatnie 4 lata samospalenia dokonało ponad 100 Tybetańczyków.

Tak drastyczne, ostateczne kroki podejmowane są przez mniszki, mnichów i osoby świeckie w odpowiedzi na chińskie działania i trwające w Tybecie prześladowania. Każda z osób, która dokonała aktu samopodpalenia domagała się wolności dla Tybetu i powrotu Dalajlamy. Kolejna rocznica powstania tybetańskiego jest więc dobrym momentem na zwrócenie uwagi opinii publicznej na bezprecedensowe wydarzenia w Tybecie.



By upamiętnić tamte wydarzenia i solidaryzować się narodem tybetańskim zorganizowałem akcję na Facebooku, polegającą na zachęceniu ludzi do nadsyłania zdjęć z kartką z napisem „popieram wolny Tybet”. Z tej korespondencji powstał specjalny kolaż.

Trwa ładowanie komentarzy...