Jak to z immunitetami było

Podczas jednego dnia, 11 czerwca 2013 r. Parlament Europejski rozpatrywał aż dwa wnioski o uchylenie immunitetu polskim posłom. Jednemu posłowi uchylono immunitet, drugiemu nie. Dlaczego? Warto to wyjaśnić, bo w blogosferze pojawiają się różne interpretacje, a nawet insynuacje. Często formułują je osoby, które nie mają zielonego pojęcia o procedurach, obowiązujących w Parlamencie Europejskim.

Parlament uchylił immunitet posła Jacka Kurskiego. Polska prokuratura zarzuca posłowi, że skręcił w lewo z naruszeniem poziomego znaku drogowego B-21 („zakaz skrętu w lewo”) oraz pionowego znaku drogowego P-4 (podwójna linia ciągła).



W tym przypadku zarówno zainteresowany poseł, jak i Komisja Prawna Parlamentu Europejskiego opowiedziały się za uchyleniem immunitetu. Poseł Kurski napisał w mailu do kolegów posłów: "zrzekam się immunitetu posła do Parlamentu Europejskiego i proszę o głosowanie za jego uchyleniem". W projekcie decyzji Parlamentu Europejskiego zapisano z kolei, że "zarzucany czyn nie ma bezpośredniego, oczywistego związku z wykonywaniem przez Jacka Olgierda Kurskiego mandatu posła do Parlamentu Europejskiego ani nie stanowi opinii lub stanowiska zajętego przezeń w głosowaniu w czasie wykonywania obowiązków służbowych posła do Parlamentu Europejskiego". Sprawa ta jest jednocześnie kolejnym dowodem na to, że ochrona immunitetowa w Polsce jest zbyt szeroka.

Paradoksalnie, ale w przypadku poseł Małgorzaty Handzlik sytuacja była podobna od strony formalnej, choć dokładnie odwrotna w sensie skutków podjętej decyzji. Komisja Prawna i pani poseł byli przeciwni uchyleniu immunitetu. Poseł Handzlik zarzucano złożenie w Parlamencie Europejskim wniosku o zwrot kosztów udziału w kursie językowym, mimo że w tym kursie nie brała udziału.

Komisja Prawna stwierdziła: Okoliczności, w których sprawa przeciwko Małgorzacie Handzlik była rozpatrywana, mając na uwadze /.../ niepewny status i pochodzenie materiału dowodowego, wzbudziły poważne wątpliwości dotyczące procedury. Można by zatem przyjąć, że zachodzi w tej sprawie przypadek fumus persecutionis. Czytelnikom należy się wyjaśnienie co to jest fumus persecutionis? Chodzi o pewność ochrony immunitetowej. W tej konkretnej sytuacji poseł sprawozdawca doszedł do wniosku, że istnieją poważne przyczyny, aby uznać, że zarzuty przeciwko poseł Małgorzacie Handzlik zostały postawione przez przeciwnika politycznego i że ich podstawowym motywem była chęć zaszkodzenia jej działalności jako posłowi. Nawiasem mówiąc, z tego samego powodu w 2009 r. nie uchylono immunitetu Markowi Siwcowi.

Poseł Handzlik napisała w oświadczeniu: Nigdy nie uczestniczyłam w kursie języka hiszpańskiego, nigdy nie domagałam się zwrotu kosztów uczestnictwa /.../, nigdy też żadne środki z tego tytułu nie wpłynęły na moje konto, toteż budżet Parlamentu Europejskiego ani żadnej innej instytucji nie został uszczuplony bezpodstawnie...

Warto zauważyć, że w kwestii ochrony immunitetowej Parlament Europejski wypracował trwałą tradycją. Zawsze popiera wnioski Komisji Prawnej. I tak było tym razem.
Trwa ładowanie komentarzy...